„Ożywić pola” w Europie

Szkoły i myśliwi, którzy uczestniczą w naszej akcji, mają nowe pomysły na urozmaicenie, uatrakcyjnienie programu „Ożywić pola”. Niezależnie od siebie w dwóch miejscach w Polsce – w Stroniu Śląskim i w Krynicy-Zdroju – powstał pomysł, by włączyć do konkursu „Łowca” także szkoły z Czech i Słowacji.

Tort na podsumowanie Roku Zająca

Zaczęło się od telefonu ze Stronia Śląskiego. Kilka dni po czerwcowym Wielkim Finale „Roku zająca” opiekująca się w ramach naszej akcji ze strony tamtejszego Koła Łowieckiego „Śnieżnik” miejscową szkołą im. Bohaterów Westerplatte Jolanta Bogiel zadzwoniła do „Łowca” z propozycją, by zaprosić do współudziału w sadzeniu i pielęgnacji remiz śródpolnych podczas „Roku sarny” szkołę z pobliskiego czeskiego Starego Mesta.
– Współpracujemy z nimi w różnych działaniach już od dziesięciu lat, a w ten sposób rozszerzymy program „Ożywić pola”. A przyroda przecież nie zna granic – usłyszeliśmy.

Lipcowe przymiarki
Faktycznie, w zjednoczonej Europie granic i tak nie ma, więc czemu nie – uznaliśmy w redakcji. Tym bardziej że Stronie Śląskie, które w „Roku zająca” znalazło się wśród wyróżnionych laureatów konkursu, ma w swojej historii już wcześniejszy start w programie „Ożywić pola”, w jego pierwszej edycji (gdzie również znalazło się w gronie zwycięzców), a założona wtedy przez młodzież remiza powstała prawie na samej linii granicznej oddzielającej Polskę od Republiki Czeskiej.

– Dzieci od nas i ze Starego Mesta będą mogły pielęgnować remizę na styku obu krajów i uczyć się w terenie zasad ochrony środowiska w miejscu, które już wcześniej nazwaliśmy Europejskim Lasem – wyjaśniała Jolanta Bogiel.
Już w lipcu szkoła ze Stronia Śląskiego przekazała nam informację, że odbyły się pierwsze rozmowy z kierownictwem szkoły w Starym Mescie oraz tamtejszym kołem łowieckim i inicjatywa Jolanty Bogiel (oraz nauczycielki ze Stronia Haliny Kulbickiej) spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem. Podpisano nawet od razu coś na kształt listu intencyjnego, zobowiązującego obie strony do dalszej współpracy.

W łowisku „Snieżnika” wsiedlono 14 zajęcy

Niespodziewanie także w lipcu zadzwonił do nas prezes Wojskowego Koła Łowieckiego w Krynicy-Zdroju, Sławomir Pawlikowski, z informacją, że poza szkołą w Mochnaczce Niżnej, startującej w akcji „Ożywić pola” już kolejny raz, myśliwi z „Jelenia” chcą włączyć do akcji także drugą szkołę, w pobliskiej Banicy, a zastanawiają się także, co zrobić jeszcze, żeby wykazać się w „Roku sarny”. Kolega Pawlikowski zasugerował, że może takim nowym pomysłem mogłoby być zaproszenie do akcji „Łowca” szkoły z drugiej strony granicy, ze Słowacji.

– Byłem ostatnio na spotkaniu z myśliwymi z Gaboltova, które jest w linii prostej ledwie kilka kilometrów od szkoły w Banicy, i program „Ożywić pola” ich zainteresował – opowiadał prezes „Jelenia”.
Przy okazji dowiedzieliśmy się, że na razie do Gaboltova trzeba jeździć naokoło przez Tylicz, ale z Banicy aż pod granicę biegnie normalna droga, potem jest raptem kilkaset metrów terenu „tylko dla terenówek”, a potem jest znowu normalna droga.

– Może dzięki współpracy w ramach „Ożywić pola”, właśnie w tamtym terenie, ktoś wyasygnuje pieniądze i dobuduje ten kawałek szosy. Wtedy dzieci z obu szkół miałyby blisko do siebie – snuł plany Sławomir Pawlikowski.

„Łowiec” jest za
Nie ukrywamy, bardzo nam się ta nowa idea spodobała. „Ożywić pola” pozostaną oczywiście polską akcją edukacyjno-ekologiczną i nadal adresowane są do polskich szkół i kół łowieckich, ale taki – smakowity promocyjnie – dodatek, jak udział w niektórych działaniach przyrodniczych młodzieży z sąsiednich krajów, na pewno będzie czymś w rodzaju tzw. wisienki na torcie.

Uważamy bowiem, że jedną z ważniejszych wartości programu „Ożywić pola” jest uczenie jej uczestników spośród młodzieży szkolnej, że przyroda i jej stan są czymś istniejącym ponad ustalonymi przez człowieka granicami. Że niszcząc czy degradując środowisko w jednym kraju, wpływamy na jego stan kilka i kilkadziesiąt kilometrów dalej. Że wreszcie, jeśli chcemy ratować przyrodę, trzeba to robić wspólnymi siłami, w ramach całej Unii Europejskiej, zgodnie z zasadami programu Natura 2000, który notabene jest jedną z podstaw merytorycznych zasad funkcjonowania programu „Ożywić pola”.

W łowisku na Czerwonych Łąkach

Dlatego chętnie widzielibyśmy symboliczny współudział w „Roku sarny” także szkół z innych państw, przede wszystkim z Litwy i Niemiec, czyli członków Unii Europejskiej. Potencjalnie marzyłaby się nam także współpraca szkół polskich i np. ukraińskich czy białoruskich, ale tu obecne przepisy i tzw. granica z Schengen zapewne mocno by to komplikowały.

Stronie ma już umowę!
Najlepsza informacja, którą przekazujemy, to fakt, że nie skończyło się w tej kwestii tylko na planach. Jako koordynator „Roku sarny” miałem okazję odwiedzić w towarzystwie Sławomira Pawlikowskiego we wrześniu szkołę w Gaboltovie. Jej dyrektor Metod Kalarsky już wyznaczył nauczyciela – i myśliwego zarazem – Stanislava Scesnaka na koordynatora, który będzie współpracował z kolegami z „Jelenia” oraz ze szkołą w Banicy. Wkrótce uzgodnione będą ostateczne zasady współpracy i rozpoczęte wspólne działania.

Uczniowie zatańczyli „taniec zająca”

W Stroniu Śląskim są już o wiele dalej. 15 września odbyło się tam uroczyste podsumowanie „Roku zająca”, na które zaproszeni zostali nauczyciele, uczniowie i myśliwi ze Starego Mesta. Czescy partnerzy mogli zobaczyć prezentację przedstawiającą prace wykonane w ramach akcji „Ożywić pola” w poprzednim roku szkolnym, wysłuchać prelekcji głównego koordynatora akcji i uroczego występu miejscowych dzieci, poświęconego zającom i ochronie przyrody.

Polsko-czeską umowę podpisali nauczyciele, myśliwi, leśnicy, a nawet komendant straży miejskiej ze Stronia

Punktem kulminacyjnym tego spotkania było uroczyste podpisanie – w obecności burmistrza Stronia Zbigniewa Łopusiewicza, oraz członka Naczelnej Rady Łowieckiej Stanisława Skrobotunia „Aktu współpracy międzynarodowej”, w którym można przeczytać m.in.: „My: uczniowie, nauczyciele, myśliwi, leśnicy, rodzice – zobowiązujemy się do wspólnych prac w obu państwach Unii Europejskiej, tj. Czechach i Polsce, na rzecz tego, co najcenniejsze dla nas na tej ziemi – przyrody”. Porozumienie, zakładające różnego rodzaju wspólne działania w ramach akcji „Ożywić pola 2010/2011. Rok sarny”, podpisali nie tylko dyrektorzt szkół w Stroniu Śląskim, Małgorzata Ozga, i Starym Mescie, Dagmara Markova, oraz prezesi kół łowieckich: „Śnieżnika” – Tadeusz Barzycki i ze Starego Mesta – Bartvoj Chytka, ale także przedstawiciele polskich i czeskich leśników, a nawet straży pożarnej i straży miejskiej ze Stronia. Uczestniczący w tej ceremonii jako kolejny gość przedstawiciel kierownictwa Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Krzysztof Strynkowski nie miał wątpliwości, że tak mądrą i ciekawie pomyślaną akcję trzeba będzie wesprzeć także na szczeblu regionalnym.

Polscy i czescy koordynatorzy „Roku Sarny” podczas akademii

Miłym zwieńczeniem uroczystości w szkole były wyjazd polskich i czeskich przyjaciół do łowiska „Śnieżnika”, na tzw. Czerwone Łąki. Mimo deszczu była okazja do dalszych rozmów i zawierania nowych przyjaźni, a także do rozmowy o konkretnych planach na najbliższe miesiące. Miały dojechać zające, ale spóźniony transport myśliwi wsiedlili sami nieco później (być może z pożytkiem dla samych zajęcy), ale były bigos, tort i uroczyste otwarcie „Roku sarny”. Czescy goście ze Starego Mesta byli pod wrażeniem i pełni chęci do współpracy w ramach akcji „Ożywić pola”.

Mirosław Głogowski
koordynator akcji „Ożywić pola”

październik 2010

 
Ożywić pola 2009/2010 - Rok zająca. © Łowiec Polski 2009